RSS
 

Wolność a powołanie

03 cze

2017_06_Marta_Robin_Marta Robin była jak powalone drzewo - osiągnęła jednak pełnię w swym powołaniu.

Jeden z największych paradoksów naszego życia: prawdziwa wolność przychodzi wtedy, gdy człowiek przestaje myśleć o swojej wolności. A przecież tylko w wymiarze wolności każdy może się spełniać, czyli być szczęśliwym. To w wolności odnajdujemy nasze prawdziwe powołanie. Od razu warto tu jednak zadać pytanie zasadnicze: jak to słowo rozumieć? Czym jest nasze powołanie? Rodzajem profesji, którą się wykonuje? Pozycją w społeczeństwie i w rodzinie? A może realizacją talentu, jaki się w sobie nosi? Mam wrażenie, że najczęściej zbyt wąsko to pojęcie rozumiemy.

Powołanie to przede wszystkim zgodność naszej natury z wewnętrzną aktywnością, wpisaną w zewnętrzne warunki, w jakich przyszło nam żyć – i w wewnętrzną konstrukcję, w jaką zostaliśmy wyposażeni. To jedyna możliwa definicja, jaka mi pzychodzi na myśl – choć pewnie daleka jest od doskonałości. Oczywiście ta wewnętrzna aktywność przekłada się na działania i relacje zewnętrzne. Powołanie może być więc realizowane w roli matki i żony, ale nie może się do tych relacji ograniczać. Pozostaje przecież jeszcze konieczność otwarcia na przestrzeń innych osób, na cały świat, który nas otacza – inaczej to powołanie zamieni się w groteskę.

I jeszcze rzecz niezwykle według mnie istotna – powołanie nie musi być związane z żadnym talentem, zawodem, czy nawet z twórczą, intelektualną lub fizyczną aktywnością. Bo czy osoba sparaliżowana lub psychicznie ograniczona pozbawiona jest możliwości spełnienia się w powołaniu? Myślę, że może się w nim realizować bardziej, niż niejeden sportowiec, artysta, społecznik czy intelektualista. Iść za powołaniem to żyć w harmonii między światem zewnętrznym i wewnętrznym. Zaś istota tej harmonii tkwi w duchowym akcie. Najlepszym tego przykładem jest życie Marty Robin (niezorientowanym polecam wpisać w wyszukiwarkę).

 
 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz