RSS
 

Bezdroża zwane prawdą…

06 gru

2017_12_WIGILIA-PrawdaWigilia 1935 rok…  Korpus Ochrony Pogranicza, batalion „Sienkiewicze” na sowieckiej granicy (jest tu też mój dziadek ze Śląska)… Ci żołnierze byli w większości prostymi ludźmi, ale jeszcze po dawnemu wierzyli w Prawdę, za którą warto nawet oddać życie, bo ona nie oznacza tylko suchych faktów, lecz żywą wartość – wiarę, honor, Ojczyznę.

Dziwne jest to dzisiejsze młode pokolenie – jakby boleśnie rozpięte między dwoma biegunami, z których jeden coraz bardziej pulsuje dawnymi wartościami, a drugi jakby zawisł gdzieś w martwej próżni. I nad tym drugim biegunem chciałbym się chwilę zatrzymać. Z jednej strony podziwiam tę „nowoczesną” część młodego pokolenia za rozmach twórczy, potencjał intelektualny i wiarę w swoje możliwości – czego zapewne mojemu pokoleniu brakowało. Z drugiej jednak strony dostrzegam pewne zagrożenia, szczególnie w tym swoistym podejściu do prawdy, która coraz częściej bywa traktowana jedynie w kategoriach informatycznej „zgodności zapisu”. Taka prawda ogranicza się do stwierdzania faktów, natomiast pozbawiona jest otwarcia na przestrzeń metafizyczną. Nie ma w niej dążności do takiego pułapu prawdy, na którym zespalać się ona może z dobrem i pięknem. Stąd też w dzisiejszej sztuce tak częsty kult chaosu i brzydoty, a brak czystego pragnienia i harmonii..

Młodzi ludzie często myślą, że prawdą jest sama szczerość, ograniczona do stwierdzeń typu: „to mnie nudzi”, „taki już jestem”, „tradycyjne wartości nic dla mnie nie znaczą” itd. Oczywiście każde takie stwierdzenie, jeśli jest szczere, może być ważnym punktem wyjścia ku prawdzie. Jeśli jednak nic po nim nie następuje, zaczyna służyć kłamstwu, bo zatrzaskuje świat młodego człowieka na pytania: skąd? …dlaczego? …co z tym zrobić? …czy mogę się mylić? …jak to odczytać? Poprzestanie na samej zgodności słowa z faktem,  bez postawienia tych pytań, staje się tylko faktografią, nie prawdą… Święty Jan zaczyna swą Ewangelię od tajemniczego wersetu: „Na początku było Słowo”, przywołując dalej wyznanie Chrzciciela: „Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa.” (J 1,17). Jak mogło istnieć samo Słowo? I czy przed Chrystusem nie było żadnej prawdy?

Oczywiście nie da się tu rozumieć pojęcia „Słowo” inaczej jak w kategoriach metafizycznych, więc i pozaczasowych. Prawda była rozsiana w ludziach jak ziarno – niezależnie od czasu i kultury. Co więc oznacza, że ujawnia się w Chrystusie? Prawda przychodzi na świat tylko tam, gdzie jest autentyczne pragnienie dobra – niezależnie od stanu wiedzy, intelektualnej sprawności, czy zaawansowanej techniki. Można to przyrównać do sztuki, która nie osiąga wyższego pułapu przez stosowanie kosztownych farb i wyrafinowanych technik. W równym stopniu zachwycić nas mogą pierwotne malowidła w Lascaux i tzw. sztuka naiwna w wydaniu Nikifora. Dlaczego? Bo zarówno Piękno, jak i Prawda to rzeki płynące przez serce i kierujące się do oceanu Dobra. Rzeka wychodząca ze swego łożyska staje się niszczycielskim żywiołem. Podobnie jest z Prawdą, gdy zostaje wyizolowana z żywego serca i włożona w encyklopedyczne ramy definiowalności czy bezduszne stwierdzenia faktów – zamienia się w zamulone rozlewiska wód, które zatracają pierwotny cel, nie dążąc już ku głębi oceanu.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Aksjologia, estetyka, etyka

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~MaBi

    15 grudnia 2017 o 23:13

    J 1,17 nie jest cytatem słów Jana Chrzciciela.
    Słowo z J 1,1 jest objawieniem Boga, czymś więcej niż prawdy rozproszone w ludziach. Poza tym ewangelicznie trzeba je rozumieć osobowo. Ciekawe rozróżnienie na szczerość i prawdę, ale prolog Janowy się jakoś rozmył, przynajmniej w moim odbiorze.

     
    • ~Beszad

      16 grudnia 2017 o 12:11

      Przytoczę dokładnie cały cytat z Biblii Tysiąclecia, w którym wyraźnie słowa przypisywane są Janowi Chrzcicielowi:

      >Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. 16 Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali – łaskę po łasce. 17 Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. 18 Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczył.<

      Oczywiście rozumiem, że słowa te były natchnione – i jako takie można je przypisać samemu Bogu (który jednak mówił przez Jana). Poza tym zgadzam się z całą wypowiedzią i dziękuję za podzielenie się swoim zdaniem. Tak, jeśli mamy na myśli Prawdę, jako chrześcijanie zawsze winniśmy ją widzieć osobowo – w Jezusie Chrystusie.

       
      • ~MaBi

        23 grudnia 2017 o 22:39

        Przytoczony cytat właśnie pokazuje, że w. 17 nie jest przypisywany Janowi Chrzcicielowi, bo cudzysłów jest zamknięty w w. 15. To są słowa ewangelisty, jego własna twórczość albo wykorzystał istniejący wcześniej tekst chrześcijański. Już w w. 16 widać inną osobę gramatyczną – „my” mówi wspólnota wierzących.
        pozdrawiam, Ślązaczka

         
        • ~Beszad

          27 grudnia 2017 o 08:39

          Widać muszę się jeszcze wiele nauczyć, bo ciągle coś mnie zaskakuje – choć tyle razy już ten tekst czytałem. Dziękuję.